środa, 31 maja 2017

Pochwała pszczelarstwa



Prowadzenie pasieki jest dobrym i słusznym zajęciem dla każdego człowieka poczciwego, który ma do tego chęci i warunki. Przy czym uważam, że chęci mają tu kluczowe znaczenie. Stare przysłowie pszczół mówi: dla chcącego nic trudnego ;) Taak, wiem – łatwo powiedzieć... Ale myślę sobie, że jeśli ktoś naprawdę chce , to znajdzie sposób na realizację swojego celu. Nie będę tu głosić żadnych motywacyjnych bullshitów, bo nie o tym miało być.

Pszczółki na wylotku.
Mój małżonek jest pszczelarzem z niewielką pasieką. Zaraził się tym hobby od mojego taty. A ja z chęcią asystuję mężowi w pracy przy pszczołach. Obserwacja tych pożytecznych owadów daje dużo satysfakcji oraz innych, bardziej wymiernych, korzyści. Produkty pszczele i ich dobroczynne dla zdrowia właściwości można opisywać bez końca. Świadczy o tym choćby liczba rozmaitych publikacji traktujących o apiterapii. Miód to najbardziej oczywista sprawa, ale także kit (propolis), pyłek, wosk, jad pszczeli, a nawet powietrze z ula są chwalone za działanie prozdrowotne.

Pszczoły na plastrze. W komórkach błyszczy miód.
Woszczarka na węzie.

Muszę zaznaczyć, że żaden miód nie smakuje tak dobrze jak ten z własnych uli. Nie mogę się doczekać pierwszego tegorocznego miodku – miodobranie lada dzień. A tymczasem umilam sobie chwile, podglądając pszczoły przy pracy :)

Na chabrach górskich (Centaurea montana):





I na facelii błękitnej (Phacelia tanacetifolia):







I na pigwowcu japońskim (Chaenomeles japonica):



I na kocimiętce właściwej (Nepeta cataria):



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz