wtorek, 6 grudnia 2016

Aksamitka

Na początku października kwitły jeszcze w moim ogrodzie aksamitki. Potrzebowałam surowca na pokaz farbowania, a że wcześniej nimi nie barwiłam, skusiło mnie, żeby spróbować. Pokaz odbył się w ramach warsztatów tkackich, organizowanych przez panią Magdę Sielicką z Historyczno - Edukacyjnej Pracowni Tkackiej w Hrubieszowie1. O warsztatach jeszcze napiszę, ale dziś chciałam o aksamitkach :) Chociaż na reko-pokazy starożytne i średniowieczne się za bardzo nie nadają, to na warsztaty tkactwa ludowego – owszem.

Aksamitka rozpierzchła (Tagetes patula) bywa często spotykanym w ogrodach przedstawicielem rodziny astrowatych. Jest rośliną jednoroczną pochodzącą z Ameryki Południowej. Do Europy nasiona aksamitek zostały sprowadzone w XVI w.2 Kwiatki te zyskały dużą popularność, ze względu na ich niewątpliwy urok oraz niewielkie wymagania co do uprawy. Sadzone są także w ogródkach warzywnych, ponieważ mają ponoć odstraszać szkodniki3. Znajdują również zastosowanie jako przyprawa, a nawet jako dodatek do paszy dla kur – poprawiają wybarwienie żółtek jaj4. I tutaj przechodzimy do kolorów! :D




Jak podaje książka „Home Dyeing with Natural Dyes” aksamitki barwią włókna naturalne dość trwale5. Spodziewałam się z nich uzyskać kolor żółciutki i doznałam przemiłego zaskoczenia, gdy zobaczyłam rezultat – raczej zieloniutki :)



Zaprawiałam i barwiłam w jednej kąpieli. Użyłam 878 g świeżych kwiatków i 5 g ałunu na 47 g nieuprzędzonej wełny czarnogłówki.



Uprzędłam po farbowaniu na wrzecionie ruskim.






5 M.S. Furry, B.M. Viemont, Home Dyeing with Natural Dyes, U.S. Dept of Agriculture, 1935, str. 26.


2 komentarze: